PL EN
Czerwony Kapturek

Czerwony Kapturek

według tekstu Jana Brzechwy "Bajki Samograjki"


reżyseria: Waldemar Wolański
muzyka: Bogdan Dowlasz
scenografia: Joanna Hrk
choreografia: Stanisław Knol
inspicjent: Jakub Ehrlich

obsada
Czerwony Kapturek | Agnieszka Grzegorzewska/Edyta Janusz-Ehrlich
Wilk | Jakub Ehrlich
Gajowy | Jacek Gierczak
Gil | Piotr Kłudka
Ojciec | Jacek Majok
Babka | Irena Markiewicz-Sawicka
Wiewiórka | Hanna Miśkiewicz
Matka | Magdalena Żulińska

Premiera: 1 kwietnia 2007
Wznowienie (zmiany w obsadzie): 17 stycznia 2012
Spektakl dla dzieci w wieku od 3 lat.

Czas trwania spektaklu: 1 godzina 20 minut z przerwą

Opis

Barwne widowisko musicalowe, adresowane do wszystkich – małych, większych i największych, którzy lubią historie „straszne” z happy endem. Na kanwie wierszowanej wersji Czerwonego Kapturka Jana Brzechwy reżyser spektaklu (a zarazem autor 26 piosenek) Waldemar Wolański stworzył żartobliwe, pełne humoru, roztańczone i rozśpiewane przedstawienie familijne. Atrakcyjne lalki żyworękie, prowadzone przez aktorów na oczach widzów, nadają mu kabaretowy charakter i podkreślają dystans wobec baśniowej fantastyki.

Recenzje

Aktorzy rozśmieszają do łez. Najmłodszych fikołkami, starszych-aluzjami to do Mickiewicza, to do „Tańca z gwiazdami”.

(...) Reżyser Waldemar Wolański  postanowił znaną bajkę  przedstawić w formie familijnego  musicalu. Na dodatek wywiódł na światło dzienne sporą część teatralnej maszynerii, która zwykle ukryta jest gdzieś głęboko za kulisami. Aktorzy zakładają na siebie naręczne lalki na oczach publiczności, dopingując się nawzajem do poprawnego wykonania piosenki czy układu tanecznego, dzielą się z widzami wątpliwościami dotyczącymi sensu niektórych swych scenicznych poczynań. Prowadzi to w wielu momentach do komicznych sytuacji – choćby wtedy, gdy jeden z aktorów, wtaczając się na scenę w kuriozalnym kostiumie gigantycznej biedronki, odpowiada na ironiczny uśmiech jednego z kolegów: „Co chcesz? To moja życiowa rola”.
    
(...) Taki pomysł inscenizacyjny wymagał od aktorów sporo poczucia humoru  i dystansu do samych siebie. Artyści gdańskiego teatru poradzili sobie z tym zadaniem znakomicie. Najlepszym dowodem są gromkie salwy śmiechu kwitujące zarówno sytuacyjne żarty i slapstickowe potknięcia bawiące najmłodszych widzów, jak i bardziej wyrafinowane dowcipy skierowane raczej do rodziców – cytaty z Mickiewicza, aluzje do telewizyjnych programów rozrywkowych czy powracające natrętnie pytanie o to, gdzie się podział ojciec głównej bohaterki, konsekwentnie nieobecny w bajce. Jak przystało na musical, widowisko przygotowane przez Wolańskiego  jest  rozśpiewane, roztańczone i barwne. Uwagę przyciąga pomysłowa scenografia Joanny Hrk – na scenie ustawiona jest wielka księga, której kolejne rozkładane „kartki” stanowią dekoracje poszczególnych scen. W przebojowym finale – jak zauważają z przekąsem aktorzy – brakuje tylko niezbędnych w tego typu sytuacjach schodów. W gdańskim „Czerwonym Kapturku” nie brakuje za to z pewnością poczucia humoru. I to najmocniejsza strona tego przedstawienia.

Przemysław Gulda, "Gazeta Wyborcza"

Nogi do nieba, ocean wdzięku i metr osiemdziesiąt wzrostu ma Czerwony Kapturek w musicalowo-kabaretowej wersji znanej bajki wystawionej przez teatr Miniatura.

Na kanwie wiersza Jana brzechwy reżyser Waldemar Wolański napisał błyskotliwą i zabawną
do łez sztukę. Dołożył 26 piosenek, do których wpadającą w ucho muzykę skomponował Bogdan Dowglasz. Są tanga, walce, polka, blues, a nawet rock and roll, w wykonaniu Babci w za dużych kapciach – w tej roli rewelacyjna Irena Sawicka.

Główni bohaterowie to proste, jak z dziecięcych rysunków, lalki: wielkie głowy, długie, cienkie kończyny z gumy (a może sznurka?), duże dłonie i stopy. Dłonie to rękawiczki na rękach aktorów, stopy – kapcie na ich stopach. Lalki są wesołe, trochę karykaturalne i szalenie dynamiczne. Za nimi ukrywają się ludzie. Czasami odkładają lalki, burząc iluzję. Ważniejsza jest bowiem zabawa w teatr, snucie opowieści, budowanie spektaklu na oczach widzów.

Chociaż historia Czerwonego Kapturka jest dobrze znana i nawet najmłodsi wiedzą, jak się potoczy, to jednak Waldemar Wolański wciąż zaskakuje publiczność. (...) Pomysł scenografii Joanny Hrk jest genialnie prosty. Na scenie pojawia się książka o Czerwonym Kapturku, aktorzy, otwierając kolejne strony, wkraczają do akcji. Nie ma kostiumów, za to wszyscy noszą  czerwone kapturki. Pysznie bawią się nie tylko dzieci, ale i dorośli. Spektakl rozśpiewany, roztańczony, barwny i żartobliwy.

Grażyna Antoniewicz, "Dziennik Bałtycki"
Projekty

Projekty druków do spektaklu "Czerwony Kapturek" autorstwa Anity Wasik.

×