PL EN
Baloniarze

Baloniarze

scenariusz: Sandra Szwarc, Joanna Zdrada
reżyseria: Joanna Zdrada
scenografia i lalki: Justyna Bernadetta Banasiak
muzyka: Adrian Jerzy Amrugiewicz

obsada: Zofia Nather, Andrzej Żak, Magdalena Żulińska

 

Prapremiera: 8 kwietnia 2017
Scena Kameralna Teatru Miniatura

Dla widzów od 5 lat 
Czas trwania: 1 h (bez przerwy)

Opis

„Baloniarze” to opowieść dla najmłodszych o tym, dlaczego warto marzyć i myśleć w niestandardowy sposób, ale też wspaniałe spotkanie z teatrem lalek.

Tak i Nie przeważnie się nie zgadzają, ale tym razem – mimo dzielących je różnic – postanawiają razem opowiedzieć niezwykłą historię. W miasteczku za murem od lat nikt nie wychodził na zewnątrz, a zły Burmistrz pilnuje z zegarkiem w ręku pracy mieszkańców. Co się zmieni w życiu miasteczka, kiedy za murem urodzi się ktoś, kto wszystkie zasady ma w nosie?

To historia o świecie widzianym z lotu ptaka. Jej bohaterem jest mały chłopiec, który już w chwili narodzin wykrzykuje „nie!”. W miarę jak dorasta, swoją niepokorną postawą coraz bardziej sprzeciwia się otaczającej go rzeczywistości. W tej negacji kryje się jednak twórcza siła. Którejś nocy chłopiec unosi się nad ziemię, a w swojej sennej podróży natyka się na podniebne miasteczko. Mają tam wstęp wyłącznie ci, którzy nie boją się marzyć i których idee odmieniły świat. Spotyka m.in. Marię Skłodowską-Curie czy Thomasa Edisona.

Forma spektaklu i lalki inspirowane są twórczością znakomitego amerykańskiego reżysera, scenarzysty, ale także ilustratora i autora animacji Tima Burtona, znanego z takich filmów jak „Sok z żuka”, „Charlie i Fabryka Czekolady” czy „Alicja w Krainie Czarów”. Lalki zaprojektowała i wykonała scenografka i rzeźbiarka Justyna Bernadetta Banasiak, absolwentka Akademii Sztuk Pięknych im. Jana Matejki w Krakowie.


WASZE OPINIE O SPEKTAKLU

Dla fanów Burtona. Bardzo udane. Jak zawsze ciekawa scenografia i rekwizyty. Świetna muzyka. Byłam z dziećmi, ale chętnie wybiorę się jeszcze raz.
Aleksandra, facebook

Recenzje

“Baloniarze” to propozycja dla rodziców dzieci, którzy od Walta Disneya cenią bardziej estetykę Tima Burtona, zamiast “Jelonka Bambi” wolą podsunąć dziecku “Alicję w Krainie Czarów”, a zamiast “Puszka okruszka” - jazz.

Joanna Zdrada, reżyserka i współautorka scenariusza wraz z Sandrą Szwarc, ceni autora “Charliego i fabryki czekolady” nie tylko za charakterystyczną warstwę wizualną, lecz również za umiejętność żonglowania formą, czemu daje wyraz w spektaklu. Czego tu nie ma? Trochę slapstickowej komedii spod znaku Flipa i Flapa - to bracia Tak i Nie (grani przez Zofię Nather i Magdalenę Żulińską) w konwencji czarno-białej: stroje i makijaż, prowadzący tę opowieść, jest nieco pantomimy, wpadających w ucho lekkich, jazzujących fraz (muzykę do spektaklu napisał Adrian Jerzy Amrugiewicz na co dzień realizator dźwięku w Miejskim Teatrze Miniatura) i teatru lalek - postaci Stefka i jego rodziców wyszły spod ręki Justyny Bernadetty Banasiak. Ona też zaprojektowała scenografię do spektaklu, urzekającą prostotą i pomysłem: parasolka może zamienić się w sekundę w rozgwieżdżone niebo, szuflady komody w kamienice miasta, a latający w balonie słoń wyrywa z dziecięcych piersi westchnienie zachwytu.

Anna Umięcka, gdansk.pl

Największą siłą blisko godzinnego spektaklu jest misternie przygotowana w najdrobniejszych szczegółach scenografia i malutkie, wykonane z drewna laleczki (jedno i drugie autorstwa Justyny Bernadetty Banasiak). Część z nich (mieszkańcy miejscowości, z której chłopiec się wywodzi) prowadzona jest na drucie. Na ich tle wyróżniają się dwie lalki głównego bohatera - jedna wielkości pozostałych mieszkańców, druga kilkanaście razy większa i animowana ręcznie przez "Tak" i "Nie" jednocześnie.

Ta miniaturyzacja świata i rozmiar laleczek może dziwić tylko z perspektywy dorosłych, zajmujących ciasno poustawiane krzesła na Scenie Kameralnej. Reżyserka całe przedstawienie przygotowała w taki sposób, by najlepiej oglądało się je z perspektywy dywanu, jaki wyłożono tuż przed sceną dla kilkulatków. Spostrzegawczość dzieci pozwala im dostrzec szczegóły trudne do wyłowienia dorosłym okiem. To świat, w którym pomalowane walizki zamieniają się w domy mieszkalne, zaś szkolne biurko okazuje się tajemniczym kredensem pełnym niespodzianek wraz z licznymi dodatkowymi elementami "Baloniarzy". Tutaj wszystko jest możliwe.

Łukasz Rudziński, trojmiasto.pl

"Baloniarze" to dobry przykład wysmakowanego teatru dla dzieci.

Katarzyna Wysocka, "Gazeta Świętojańska"

Zachwycający formą spektakl Joanny Zdrady, w warstwie fabularnej inspirowany częściowo eksperymentami osiemnastowiecznych „baloniarzy” (zwłaszcza Bartolomeu’a de Gusmao), skierowany jest do małych, bo już pięcioletnich dzieci. Opowieść o nieugiętym „baloniarzu”, jak zauważyłam podczas premierowego pokazu, wzbudziła ich ogromne zainteresowanie. Chociaż część scen „z dreszczykiem” – zwłaszcza efektowne wejście Burmistrza (demonicznie nachmurzony Andrzej Żak w obszernym płaszczu i z olbrzymimi wąsiskami) – powoduje niemałe poruszenie i wyraźnie sygnalizowany przez dzieciaki lęk. Natomiast sama historia, ciekawie poprowadzona, choć zbyt długa i przegadana we wstępie z udziałem Tak i Nie, jest oryginalną reinterpretacją i rozwinięciem popkulturowej zachęty do „podążania za marzeniami”. Zdrada i Szwarc jednocześnie stają na przekór stereotypowemu obrazowi marzyciela, rozumianego jako figura wycofana, zamknięta i pogrążona w bezproduktywnym letargu. Historia Chłopca, w gruncie rzeczy mało skomplikowana fabularnie, przekłada to wszystko w sposób wyraźny i czytelny dla najmłodszych widzów. Samo marzycielstwo rozumiane jest tu nade wszystko jako krytyczny i czynny sposób bycia w świecie. Marzenie to przyczynek do zmian, to impuls, który rozpoczyna nowe, otwiera nieznane. Który unosi ponad i umożliwia przyjęcie nowej perspektywy widzenia świata.

Anna Jazgarska, teatralny.pl
Projekty

Projekty scenografii do spektaklu "Baloniarze" autorstwa Justyny Bernadetty Banasiak oraz projekt plakatu do spektaklu autorstwa Joanny Czaplewskiej.

×